​Ziobro zapowiada kolejne czynności w sprawie wypadku Beaty Szydło

14 Март 17:32   128 wiev


​Ziobro zapowiada kolejne czynności w sprawie wypadku Beaty Szydło

Śledztwo w sprawie wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu jest objęte nadzorem Prokuratury Krajowej. Będą dalsze, kolejne czynności procesowe w tej sprawie - zapowiedział w środę minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w Krakowie.

Zdjęcie Oświęcim, wypadek kolumny rządowej /Łukasz Kalinowski /East News


Podczas środowego briefingu w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie w sprawie podejrzanych o zabójstwo Piotra i Alicji Jaroszewiczów, minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił, że "połączenie urzędów prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości pozwoliło na ofensywną aktywność" prokuratury i nowe ustalenia w trwających od lat postępowaniach, objętych nadzorem PK. Reklama

"Takim nadzorem było objęte również śledztwo związane z wypadkiem" - powiedział Ziobro pytany o tę sprawę i końcowe decyzje prokuratury.

"Niebawem państwo dowiedzą się - nie chcę tu niczego uprzedzać - o dalszych, kolejnych czynnościach procesowych, które nastąpią w sprawie o wypadek drogowy" - powiedział. "Wszelkie czynności w tej sprawie będą transparentne, w pełni jasne, szczególnie, gdy sprawa trafi już do sądu - dlatego, że będziecie się mogli państwo zapoznać z całym materiałem dowodowym" - podkreślił. "Nic tu nie będzie ukryte" - dodał Ziobro.

"Lada moment państwo usłyszą również o ważnych decyzjach procesowych" - zapewnił. Dodał, że działania prokuratury i nadzór w tych przypadkach są prowadzone profesjonalnie.

"Polityka też się pojawia w tle - zwłaszcza w sprawie z wypadkiem. Pojawiają się głosy, próbujące wikłać prokuraturę w debatę polityczną. Taka jest natura demokracji" - ocenił.

"Mogę gwarantować państwu i biorę za to odpowiedzialność: w tej sprawie prokuratura działa w pełni profesjonalnie, obiektywnie i bezstronnie" - zapewnił Ziobro.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd ówczesnej premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo.

14 lutego ub.r. prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata seicento Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podawała treści jego wyjaśnień.

28 lutego prokuratura poinformowała o zakończeniu śledztwa. Informowała również, że po analizie podjęta zostanie decyzja, czy postępowanie zakończy się skierowaniem aktu oskarżenia czy wnioskiem o warunkowe umorzenie sprawy. Decyzja miała zapaść w ciągu 14 dni; prawdopodobnie zapadnie w najbliższym czasie.

Prokuratura podawała, że w toku postępowania przyjęto dwie wersje przebiegu wypadku. Jedna zakłada używanie sygnałów świetlnych i dźwiękowych przez pojazdy poruszające się w kolumnie uprzywilejowanej. Druga - używanie wyłącznie sygnałów świetlnych. "Żadnej z nich nie wyklucza prokuratura, a uprawnionym do oceny tej kwestii jest sąd" - podkreślała.

Powoływała się na biegłych z Zakładu Badania Wypadków Drogowych Instytutu Ekspertyz Sądowych im prof. dr Jana Sehna w Krakowie, którzy stwierdzili, że - niezależnie od używania bądź nie sygnałów dźwiękowych pojazdy z kolumny uprzywilejowanej - wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca Fiata Seicento Sebastian K. Według biegłych nie rozeznał on prawidłowo sytuacji na jezdni.

"Jego obowiązkiem jako kierowcy było sprawdzenie stanu ruchu na jezdni i kontynuowania jazdy dopiero po upewnieniu się, że jezdnia jest wolna. Nieprawidłowo przeprowadzony manewr skrętu w lewo był w ocenie biegłych bezpośrednią przyczyną kolizji z samochodem marki Audi A8, którym jechała Beata Szydło. Kierowca Audi nie miał możliwości uniknięcia kolizji" - twierdzi prokuratura.

W komunikacie podkreślała, że "zebrany materiał dowodowy umożliwił odtworzenie przebiegu wypadku, ale nie pozwolił na zweryfikowanie twierdzenia o używaniu przez pojazdy uprzywilejowane sygnałów dźwiękowych". "To zagadnienie może być rozstrzygnięte na podstawie osobowego materiału dowodowego, w zależności od decyzji i interpretacji sądu".

Po zamknięciu śledztwa prokuratura Prokuratura wyłączyła za śledztwa sprawę ewentualnych wykroczeń funkcjonariuszy BOR podczas wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu i przekazała policji do prowadzenia. Chodziło o podejrzenie przekroczenia dozwolonej prędkości i przekraczania linii ciągłej na jezdni przez funkcjonariuszy BOR, którzy prowadzili pojazdy wchodzące w skład kolumny uprzywilejowanej. 11 lutego br. sprawa ewentualnych wykroczeń uległa przedawnieniu.

Prokuratura poinformowała również, że trójka prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie wypadku kolumny rządowej z udziałem byłej premier Beaty Szydło w Oświęcimiu złożyła wnioski do Prokuratora Regionalnego o wyłączenie od prowadzenia tego postępowania.

Jak wyjaśniał rzecznik PO prok. Janusz Hnatko, "prokuratorzy błędnie uznali za konieczne sporządzenie na tym etapie postępowania wyłączeń w kwestii użycia sygnałów dźwiękowych przez pojazdy wchodzące w skład kolumny rządowej oraz przyczynienia się do wypadku przez funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu".

Tymczasem - wyjaśniał rzecznik - "zdaniem ich bezpośredniego przełożonego wyłączenie na tym etapie byłoby równoznaczne z wyeliminowaniem jednej z wersji przebiegu wypadku". "Czynność ta na tym etapie postępowania byłaby przedwczesna i sprzeczna z metodyką prowadzenia śledztwa. Dopiero prawomocne zakończenie postępowania karnego przeciwko podejrzanemu Sebastianowi K. pozwoli na pełną i prawidłową ocenę innych aspektów zdarzenia, w tym przyczynienia się do wypadku przez funkcjonariuszy ówczesnego Biura Ochrony Rządu" - informował prok. Janusz Hnatko.

W wyniku wypadku poważne obrażenia ciała, utrzymujące się dłużej niż siedem dni, odnieśli Beata Szydło i jeden z funkcjonariuszy BOR - szef ochrony premier. Beata Szydło do 17 lutego ub.r. przebywała w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. U drugiego funkcjonariusza BOR - kierowcy pojazdu - stwierdzono lżejsze obrażenia.

Anna Pasek, Aleksander Główczewski



Najnowsze wiadomości
TOP