Orkan powalił naszą świętą lipkę

12 Ноябрь 07:19   27 wiev


Orkan powalił naszą świętą lipkę

– „Nie mogę w to uwierzyć! Odkąd pamiętam zawsze tutaj była” – mówi z łezką w oku Marianna Sadowska (74 l.), mieszkanka Cielętnik. Jeszcze do niedawna dorodna lipa, wznosząca się na trzydzieści jeden metrów, o średnicy aż dziesięciu metrów, była ozdobą wsi i placu przed kościołem pw. Przemienienia Pańskiego.

Legenda głosi, że posadził ją tutaj pewien wojewoda. Zasadził osiemnaście lip blisko siebie, które z czasem zrosły się w ogromne drzewo. Lipie towarzyszy też ciekawa historia. Pątnicy, którzy szli powierzyć swoje intencje na Jasną Górę zatrzymywali się przy niej i obgryzali jej korę. Wierzono, że ma ona cudowne właściwości, leczy zęby i koi ból. Niekonwencjonalna metoda lecznicza szła w parze z modlitwą do św. Apolonii, patronki dawnych cyrulików – dzisiejszych dentystów.

Teraz widok powalonego pomnika przyrody wprawia w osłupienie. Orkan Ksawery, który w nocy z 5 na 6 października przedarł się przez Polskę zdołał ją pokonać. Mieszkańcy zastanawiają się, co dalej z nią będzie? – „Czekamy na wizytę dendrologa, który powie nam, co można zrobić z naszą lipą. Ma nas odwiedzić w sobotę lub poniedziałek. Jeden z fragmentów drzewa się ostał. Nie wiadomo, czy uda się je uratować” – mówi Maria Włodarczyk, wójt gminy Dąbrowa Zielina.


Ksiądz proboszcz parafii w Cielętnikach po cichu liczy na to, że z lipy uda się wyrzeźbić piękną figurę św. Apolonii. Na pewno znajdzie dla niej miejsce w kościele lub parafialnym ogrodzie.

ŁP



Najnowsze wiadomości
TOP