Skatowali mechanika z Gorzowa z powodu miski olejowej

12 Ноябрь 19:19   13 wiev


Skatowali mechanika z Gorzowa z powodu miski olejowej

Wszystko wydarzyło się w środę 11 października na terenie warsztatu Jarosława Baryły (35 l). przy ul. Walczaka. – W audi, które około miesiąc wcześniej zostało uszkodzone podczas jazdy, konieczna była wymiana miski olejowej – mówi J. Baryła. Mechanik po uzgodnieniu z klientem zamówił niezbędną część. - I właśnie ją dostałem – opowiada portalowi Fakt24.pl J. Baryła. Wcześniejsza naprawa nie była możliwa, ponieważ właściciel auta czekał na decyzję usunięcia szkody z kasy firmy, w której ubezpieczył samochód. - Procedury przeciągały się w czasie nie z mojej winy - mówi J. Baryła.

W środę 11 października w warsztacie J. Baryły zjawił się właściciel auta z kolegą osiłkiem. Doszło do awantury. Mężczyźni żądali natychmiastowej naprawy usterki. Mechanik powiedział, że nie naprawi auta w tej chwili i jeżeli tak stawiają sprawę, to mogą zabrać swoje auto do innego warsztatu. Mężczyźni krzyczeli na Baryłę. - Grozili mi, wyzywali i w końcu rzucili się na mnie – opowiada mechanik.

Pan Jarosław zdołał wybiec z biura na podwórze. Pobiegł za nim osiłek, który chwycił leżący na ziemi metalowy pręt od holownika. Uderzał nim oburącz Jarosława Baryłę z całej siły. J. Baryła dostał wiele ciosów w głowę, ręce, żebra i plecy. – Po którymś z rzędu uderzeniu straciłem pamięć – opowiada nam pan Jarosław.


Baryła podniósł się z ziemi i oszołomiony szedł zygzakiem. – Nic do mnie nie docierało, nie wiedziałem, gdzie jestem – wspomina ofiara pobicia. 35-latek trafił do szpitala. Miał wielkie guzy, rany na rękach i ciele. W czwartek 12 października znowu trafił do szpitala. Nocą miał nudności, wymiotował. Cały czas ma zawroty i silny ból głowy oraz karku. Ma podejrzenie złamania nosa i wstrząśnienia mózgu. Trafił na chirurgię ogólną. Czeka na wyniki szczegółowych badań.

W środę gorzowska policja zabezpieczyła monitoring z miejsca pobicia pana Jarosława. Jednocześnie policja konsultowała się z lekarzem, który w szpitalu badał J. Baryłę. Ponieważ jego obrażenia nie wymagały leczenia dłuższego niż 7 dni, nie było mowy o zdarzeniu kryminalnym. Taką wersję usłyszał od policji J. Baryła. Sprawcy pobicia nie zostali zatrzymani. Co na to policja? – Wyjaśniamy to, co wydarzyło się na terenie warsztatu – mówi dla Fakt24.pl nadkom. Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Zobacz także: Pobili mechanika metalowym prętem, bo nie naprawił auta

Pij,



Najnowsze wiadomości
TOP