Porwanie noworodka w Białogardzie. Wielka zbiórka pieniędzy dla porywaczy

18 Wrzesień 23:01   70 wiev


Porwanie noworodka w Białogardzie. Wielka zbiórka pieniędzy dla porywaczy

W piątek rano, 15 września, sąd wydał wyrok ograniczający im władzę rodzicielską. Chodziło jedynie o to, by doprowadzić do sytuacji, w której dziecko otrzyma niezbędne lekarstwa. Szpital miałby wykonać konieczne zabiegi, a potem rodzice ponownie otrzymaliby dziecko. Pisemne uzasadnienie rodzicom doręczono o godz. 15.00, a już 52 minuty później Katarzyna i Michał S. wraz z dzieckiem zniknęli. Rodzice są poszukiwani.

Co ciekawe, niedawno na jednym z portali crowdfundingowych (taki, który zbiera od internautów pieniądze na jakiś cel) pojawiła się organizowana przez Stowarzyszenie Stop NOP zbiórka. To organizacja wspierająca rodziców, którzy nie chcą szczepić dzieci. Środki, które zbiera stowarzyszenie mają zostać przekazane porywaczom dziewczynki. W poniedziałek wieczorem na koncie rodziców było już ponad 29,5 tys. zł. Próg ustawiono na 10 tys.

Na stronie zrzutka.pl umieszczono ogłoszenie z podpisem "Zrzutka dla rodziny z Białogardu na pomoc prawną". Opublikowano również film, na którym ojciec dziewczynki opowiada swoją wersję wydarzeń. - Chciałbym przedstawić prawdziwą wersję zdarzeń. Jeszcze trzy dni temu byliśmy szczęśliwą rodziną, która oczekiwała narodzin naszego dziecka. Dzisiaj jesteśmy uciekinierami, jesteśmy ścigani przez policję, organizują na nas obławy. A my czujemy się bardzo, bardzo zaszczuci - od tych słów zaczyna swój komentarz w tej sprawie ojciec dziecka.


– W 2,5 godziny po porodzie lekarz poinformował, że zgłasza nas do sądu rodzinnego. A mi powiedział, że jako tata zagrażam zdrowiu i życiu swojego dziecka – dodaje ojciec. Jego wyznanie pojawiło się w internecie kilkanaście godzin po ucieczce ze szpitala wraz z żoną i nowo narodzona córeczką. Michał S. jest oburzony tym, że lekarze zrobili z niego przestępcę. Twierdzi, że dziecko urodziło się o czasie i że nie było żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia.

Co się stało w szpitalu? 

Małżeństwo zgłosiło się do szpitala w czwartek rano. Ciężarną Katarzynę S. z Połczyna Zdroju przywiózł samochodem jej mąż Michał S.. Kobietę położono w sali, gdzie leżała już jedna pacjentka.

Poród odbył się dość szybko, jeszcze tego samego dnia. Katarzyna S. urodziła córkę. Okazało się, że dziewczynka jest wcześniakiem – przyszła na świat w 36. tygodniu ciąży.

Gdy medycy chcieli zabrać noworodka, by go obmyć i zaszczepić, matka zaczęła protestować. Osłupiałym pielęgniarkom i lekarzom oznajmiła, że nie chce, by jej dziecko zostało umyte i by podano mu witaminę K. Nie chciała także, by zaszczepiono dziecko ani układano je pod promiennikiem ciepła, by ogrzać i osuszyć maluszka. Zakazała też zakropienia oczu roztworem azotanu srebra (by zapobiec rzeżączkowemu zapaleniu spojówek).

Lekarze, w obawie o zdrowie dziecka, zgłosili się do prokuratury oraz sądu rodzinnego. Sąd w pilnym trybie zajął się sprawą. Całą historię opisywaliśmy już wcześniej, można przeczytać ją . 

Zobacz wideo. Zgon po "ospa party". Co zabiło to dziecko?

VS.wp.pl



Najnowsze wiadomości
TOP