Paweł Badzio odwołany z funkcji dyrektora Polskiego Radia 24. "Przekroczył kompetencje, rezygnując z felietonów Stankiewicza"

14 Март 14:35   95 wiev


Paweł Badzio odwołany z funkcji dyrektora Polskiego Radia 24. "Przekroczył kompetencje, rezygnując z felietonów Stankiewicza"

- Zarząd Polskiego Radia S.A. informuje, że Paweł Badzio, który od 1 marca nie pełni funkcji Dyrektora Polskiego Radia 24, przekroczył swoje kompetencje rezygnując z felietonów Andrzeja Stankiewicza. Zarząd Polskiego Radia nie został uprzedzony o tej decyzji i nie wyraził na nią zgody - głosi oświadczenie przekazane portalowi wirtualnemedia.pl.

Polskie Radio nie poinformowało na razie, kto przejął funkcję dyrektora Polskiego Radia 24.


Paweł Badzio został szefem rozgłośni w kwietniu ub.r. W lutym br. telefonicznie zwrócił uwagę dziennikarce Mai Borkowskiej, mającej wtedy dyżur w rozgłośni, żeby w serwisach nie podawała już informacji o tym, że Platforma Obywatelska zapowiedziała własną nowelizację ustawy o IPN. Dwa dni później Badzio poinformował dziennikarkę, że zakończono z nią współpracę.

Przed pracą w Polskim Radiu 24 Badzio był związany z Polską Agencją Prasową, w której kierował zespołem zajmującym się tematyką gospodarki i mediów. Wcześniej pracował m.in. w TV Republika, Radio Wnet i TVP. Jest szefem Stowarzyszenia Podziemnego Radia Solidarność.Zwolnienie Stankiewicza

5 marca br. Onet.pl opisał notatkę polskiej ambasady w Waszyngtonie. Dziennikarze portalu Andrzej Stankiewicz i Andrzej Gajcy w tekście „Amerykańskie sankcje wobec polskich władz” napisali m.in., że „Amerykanie wprowadzili szczególne sankcje wobec polskich władz – do czasu przyjęcia zmian w ustawie o IPN prezydent ani wiceprezydent USA nie będą się z nimi spotykać”. (Wcześniej m.in. o tym pisał również Dziennik Gazeta Prawna. WIĘCEJ NA TEN TEMAT TUTAJ>>>)

Publikację Onetu skrytykowało część prawicowych dziennikarzy. Redaktor naczelna Republika TV Dorota Kania napisała w serwisie Niezalezna.pl, że „trzeba postawić pytanie, kto stoi za fake newsami Onet.pl”. Jej zdaniem były one wymierzone „w nasz kraj, nasz interes narodowy, nasze bezpieczeństwo”. I dlatego trzeba lekceważyć rewelacje Onetu i podobnych mediów, by nie dać się ponieść rosyjskiej narracji – napisała Kania.

W serwisie Wsieci.pl informacje dziennikarzy Onetu także nazwano „fake newsami”, zaś Maciej Pawlicki pisał ponadto o „funkcjonariuszach niemieckiego portalu Onet” i „producentach kłamstwa”.

Po wielu atakach na jego osobę Andrzej Stankiewicz rozważa teraz wystąpienie na drogę sądową.

– Analizujemy konkretne wystąpienia polityków i dziennikarzy atakujące nas. Niektórzy nie pozostawiają nam pola manewru. Stopień agresji i wulgarności pod naszym adresem jest taki, że przekraczanie pewnych granic musi się skończyć sprawami w sądzie – mówi dziennikarz w rozmowie z portalem Press.pl.

To właśnie Press podał jako pierwszy, że po publikacji Onetu Polskie Radio 24 zrezygnowało z felietonów Stankiewicza, które pojawiały się w rozgłośni od września 2016 roku. Dyrektor anteny Paweł Badzio pytany przez Press o powody decyzji, odmawia odpowiedzi. – Mam nadzieję, że się spotkamy (z Andrzejem Stankiewiczem - przyp. red.), żeby obgadać pewne rzeczy – ucina rozmowę.

- Po ataku pewnych dziennikarzy i polityków z obozu władzy dyrektor Badzio tak postanowił, ponieważ moja obecność w kierowanej przez niego rozgłośni zaczęła być dla niego kłopotliwa – uważa natomiast Stankiewicz.

Po publikacji Onetu poseł PiS Dominik Tarczyński przygotowuje projekt ustawy, która przewiduje karanie finansowe mediów za publikacje fake newsów. - To dotyczy nie tylko mediów, ale też polityków i osób publicznych, czyli wszystkich, którzy wpływają na opinię publiczną – mówi Tarczyński w rozmowie z Pressem. Zapowiada, że prawdopodobnie na najbliższym posiedzeniu, zaplanowanym na 20-23 marca, skieruje projekt do marszałka Sejmu.

Projekt już budzi kontrowersje, tym bardziej że Tarczyński wiele razy sam takował media i dziennikarzy. 8 marca br. zareagował na twitterowy wpis Janusza Schwertnera z Onetu, który napisał, że poseł szykuje ustawę pozwalającą odgórnie dyscyplinować dziennikarzy. „Redaktorze, dobra rada: Nie zaczepiaj mnie, bo już kilku takich jak Ty przekonało się, że to antyskuteczne i nieprzyjemne. Wstydu przy ludziach mam Ci narobić? Skończyła się dyktatura łżemediów. Nikt się Was nie boi. Wręcz przeciwnie. Gardzę waszymi #FakeNews” - napisał polityk na Twitterze. W wywiadzie dla Rp.pl Tarczyński stwierdził z kolei, że chciałby się dowiedzieć, co robili i z jakiego środowiska wywodzili się dziadek i ojciec dziennikarza. 

Dyrektor programowy Onetu Bartosz Węglarczyk zwraca uwagę, że przepisy pozwalające karać za publikowanie nieprawdziwych informacji są już w Kodeksie cywilnym. W jego ocenie ustawa Tarczyńskiego „ma być pałką na media”. - Jestem za wprowadzeniem tej ustawy, ale pod jednym warunkiem: politycy, którzy oskarżają media o fake newsy, a potem się okazuje, że to nie są nieprawdziwe informacje, też poniosą karę. Jeśli ta ustawa wejdzie w życie, w co wątpię, to politycy nie będą ponosić odpowiedzialności finansowej, jak media, bo mają immunitet – podkreśla Węglarczyk, który w bardziej swobodnym tonie odniósł się do sprawy także na Twitterze:

Wasza strata, @PolskieRadio24, potwierdzacie tylko, że jesteście radiem rządowym, a z medium publicznym nie macie nic wspólnego. https://t.co/s10JcXQZ2y— Bartosz Węglarczyk (@bweglarczyk) 12 marca 2018



Najnowsze wiadomości
TOP