Tajlandia: Trener młodych piłkarzy jest bezpaństwowcem

11 Июль 18:33   26 wiev


„Bangkok Post” podaje, że trener młodych piłkarzy z jaskini w Tajlandii jest bezpaństwowcem. Czy słynna akcja pomoże mu zdobyć obywatelstwo?

Zdjęcie Trener Chantawong na zdjęciu z kilkoma chłopcami /AFP


UNHCR, czyli Agencja ONZ ds. Uchodźców informuje, że w Tajlandii żyje ok. 480 tys. tzw. bezpaństwowców. Jednym z nich jest trener piłki nożnej, który wraz z 12 chłopcami przez kilkanaście dni był uwięziony w jaskini Tham Luang. Reklama

25-letni Ekkapol Chantawong to apatryda, czyli "osoba, która nie jest uznawana za obywatela żadnego państwa w zakresie obowiązywania jego prawa". Inaczej mówiąc jest bezpaństwowcem, czyli nie ma ani obywatelstwa, ani ojczyzny. Nie tylko trener

Skomplikowany status ma nie tylko trener, ale też trzech chłopców, którzy razem z nim byli uwięzieni w jaskini. "To Dul, Mark i Tee" - powiedział agencji AFP Nopparat Khanthavong, założyciel drużyny Wild Boars.

Prawdopodobnie przyczyną tego stanu rzeczy jest zamieszkiwanie w Mae Sai. Wielu bezpaństwowców w Tajlandii pochodzi z koczowniczych górskich plemion i grup etnicznych, które przez wieki mieszkały wokół Mae Sai, serca "Złotego Trójkąta". To nieunormowany prawnie teren pomiędzy Tajlandią, Mjanmą i Laosem.

"Największym marzeniem tych chłopców jest uzyskanie obywatelstwa. W przeszłości mieli problemy, by podróżować nawet na mecze poza prowincję Chiang Rai" - dodaje Khanthavong. Nie mają paszportów

Po akcji w jaskini cała drużyna została zaproszona w odwiedziny do angielskiego klubu Manchester United. Wizyta miałaby odbyć się w przyszłym sezonie, ale czterej członkowie drużyny nie będą mogli skorzystać z zaproszenia, bo nie mają paszportów.

"Nie mogą też zostać profesjonalnymi piłkarzami, bo nie mają żadnego statusu" - podkreśla Khantavong.

Tajlandczycy mają nadzieję, że po gehennie w jaskini, władze zrobią coś z tym problemem. Jedynie zmiana polityki państwa może dać całej czwórce nadzieję - informuje "Bangkok Post". Kim jest trener?

Tymczasem trener Chantawong, który etnicznie należy do plemienia Tai Lue, nie przedstawił jeszcze swojej wersji wydarzeń w jaskini i nie zabierał głosu publicznie. Przez lata ćwiczył medytacje, które prawdopodobnie pomogły mu w opiece nad chłopcami w ekstremalnie trudnej sytuacji.

Chantawong w wieku 10 lat opuścił buddyjską szkołę, by zająć się chorą babcią w Mae Sai. Nie wrócił w rodzinne strony, a później zaczął trenować zespół Wild Boars. W okolicy mówi się, że jako trener piłki nożnej uchodzi za cierpliwego nauczyciela, który chętnie pomaga nawet mniej zdolnym chłopcom. Zdjęcie Ciotka Chantawonga pokazuje zdjęcie, na którym widać trenera i jego matkę /East News

Chantawong, zdaniem tajlandzkiej prasy, ma talent, ale nie może zdobyć pełnych kwalifikacji trenerskich. Wszystko przez skomplikowany status.

"Dlatego że jest bezpaństwowcem. Nie ma obywatelstwa. Nie ma swojego kraju" - podkreśla Khanthavong. "Nie obwiniaj się"

Mimo kontrowersji, jakie wywołał pobyt chłopców w jaskini, wśród miejscowej społeczności trener jest ostatnim, który mógłby być krytykowany. Rodzice wyrażają wdzięczność, że w trudnej chwili doskonale zajął się młodymi, krewkimi chłopcami.

Sam Chantawong czuł się odpowiedzialny za los chłopców, którzy utknęli w jaskini. Napisał list do rodziców, w którym przepraszał za narażenie życia podopiecznych.

"Piszę w imieniu wszystkich rodziców: Proszę, zaopiekuj się dziećmi. Nie obwiniaj się" - napisał w odpowiedzi jeden z ojców chłopca, który był uwięziony w jaskini.



Najnowsze wiadomości
TOP